Serdecznie witamy na stronie poświęconej naszym wakacjom w Agios Georgios na greckiej wyspie Kofru
___________________________________________________________________________________________________________________________________

22.05 | 23.05 | 24.05 | 25.05 | 26.05 | 27.05 | 28.05 | 29.05 | 30.05 | 31.05 | 01.06 | 02.06 | 03.06 | 04.06 | 05.06 | 06.06 | księga gości

28 maj 2005r. - sobota

Po śniadaniu posiedzieliśmy na balkonie, popijając kawę, rozkoszując się widokiem morza i chłodną bryzą. Przed południem wyruszyliśmy spacerem wzdłuż plaży w prawo, w stronę Afionas. Po prawie półgodzinnym spacerze do końca plaży skręciliśmy w prawo, w głąb lądu na wspinającą się w górę, znaną nam już drogę do Afionas. Wspięliśmy się do miasteczka i dotarliśmy do restauracji Dionizos. Pora była obiadowa, więc zdecydowaliśmy się na postój i posiłek na widokowym tarasie tej restauracji. Z karty dań, oferującej różnorodne przysmaki wybraliśmy bekrimeze - grilowaną wieprzowinę w sosie z grzybami, czarnymi oliwkami i roztopionym kawałkiem żółtego sera. Do tego podano nam ryż, frytki i pieczywo. Ucztowaliśmy przy piwie prawie godzinę, pałaszując wyśmienity obiad i podziwiając roztaczający się z tarasu widok na zatokę Agios Georgios w całej krasie. Widok był zachwycający, żal było odchodzić.

Posileni wyruszyliśmy w dalszą drogę. Dotarliśmy szosą do cmentarza w Afionas, minęliśmy cmentarz, po czym skręciliśmy z głównej drogi w lewo, schodząc w dół prowadzącym wśród drzew szlakiem do Arillas. Po drodze podziwialiśmy wyłaniające się raz po raz zza drzew delikatnie falujące morze. Po zejścia szlakiem ze wzniesienia, na którym położone jest Afionas wyszliśmy na szosę wiodącą do Arillas już przy pierwszych zabudowaniach. Jeszcze kilkadziesiąt metrów i mijaliśmy kolorowe budynki apartamentów dla turystów aż dotarliśmy do morza.

W typowo turystycznej, nadbrzeżnej części niewielkiej miejscowości Arillas naszą uwagę oprócz typowych greckich restauracji zwróciło coś, czego nie było w Agios Georgios: tawerny, oferujące bezpłatne baseny z leżakami i parasolami. Do wstąpienia zachęcały wystawionym przy wejściu menu, prześcigały się w atrakcyjności urządzenia basenów by przyciągnąć klientów. Nie ma tu wielkich hoteli, ani dużego ruchu ulicznego. Piękne plaże, lazurowe morze i okolica zachęcająca do spacerów sprawiły, że miejscowość bardzo nam się spodobała. Postanowiliśmy w jednej z wyżej wspomnianych restauracji z basenem nieco odpocząć po wędrówce, wybraliśmy restaurację Mirage. Usiedliśmy przy stoliku, w cieniu, zamówiliśmy piwo i odpoczęliśmy prawie godzinę przy dźwiękach brytyjskiej z lat 60-tych i 70-tych. Stoliki stały tuż przy basenie, nad którym przechodził mostek, w tle szumiało morze, a po lewej stronie, wysoko w oddali na wzgórzu miasteczko Afionas, do którego niebawem mieliśmy wrócić.

Upał powoli zelżał, więc wybraliśmy się w drogę powrotną. By dotrzeć do naszych apartamentów musieliśmy się wspiąć do Afionas, potem zejść do Agios Georgios. Tym razem, by nie wracać tą samą drogą wybraliśmy trasę wiodącą do Afionas szosą. Oddalając się od morza mijaliśmy kolorowe budynki apartamentów, wchodząc w górę w głąb lądu apartamentów było coraz mniej. Wkrótce szliśmy przez tereny, gdzie zabudowań było niewiele, a te, które mijaliśmy zamieszkałe były przez mieszkańców wyspy. Mijaliśmy ich pola, pasące się gdzie nie gdzie kozy. Taki spacer pozwala zobaczyć warunki, w jakich żyją ci mieszkańcy, którzy nie utrzymują się z turystyki, lecz uprawy roli, drzew oliwnych i hodowli zwierząt.

Dość zmęczeni wspinaczką z ulgą dostrzegliśmy znak informujący, że już dotarliśmy do Afionas, ale nim doszliśmy do znanych nam już miejsc w tym miasteczku przeszliśmy jeszcze spory kawał drogi. Gdy zobaczyliśmy miejsce, gdzie droga w kierunku Agios Georgios skręca w lewo, wiedzieliśmy, że to koniec wspinaczki. Droga z Afionas do Agios Georgios wiodła w dół, a widoki, jakie rozpościerały się w dole były śliczne: zieleń roślinności, w tle lazur morza. Pokonując ostatni fragment drogi, prowadzący wzdłuż plaży w Agios Georgios wymienialiśmy wrażenia z wędrówki.

Po powrocie jak zwykle ugasiliśmy pragnienie w restauracji Rainbow, gdzie właścicielka przyrządza pyszną kawę mrożoną - frappe, z mlekiem i cukrem.

Wieczorem, jak zwykle udaliśmy się na spacer nad morze.